Posty

Rozdział 2

- A to jest kuchnia- pokazałam Evie kolejne i ostatnie pomieszczenie. Zmarszczyła brwi w geście wdzięczności i podeszła do mnie. - Tak ci dziękuję, że zgodziłaś się bym tu chwilowo zamieszkała- powiedziała i przytuliła mnie. Andre uśmiechał się do mnie, a ja właściwie nie wiedziała co się dzieje. - Może się zaprzyjaźnicie- wypalił Andre, a ja wyłupiłam oczy, ale szybko się opamiętałam. - No!- pisnęła Eva- Będziemy się dobrze bawić. - O to chodzi dziewczyny!- Andre podniósł ręce do góry. Gdy Eva wybiegła przed dom do samochodu Andre by wziąć walizkę ja złapałam go za łokieć i przyciągnęłam do siebie. - Będziemy się świetnie bawić? Andre, ja mam naukę, pamiętasz? - Mordo, dasz radę i z nauką i z pracą i z nią. Eva dobrze gotuje- uśmiechnął się i chyba liczył na to, że to mnie przekona. Andre kompletnie nie widział w tym żadnego powodu do zmartwień, ja natomiast widziałam ich, za dużo. 1. Dodatkowy bałagan- ja jestem okropną bałaganiarą, a co dopiero druga osoba na dodatek.. 2. Hałas- na ...

Rozdział 1

O 8:30 zadzwonił mój budzik, nie zwracałam na niego uwagi, ale po 15 minutach jego melodia zaczęła mnie dobijać. Nie znoszę jej. Wstałam pośpiesznie, bo przez moją 15 minutową drzemkę, a raczej ignorancję otaczającej mnie rzeczywistości zostało mi tylko 20 minut do wyjścia. Musiałam tylko się ubrać i umyć zęby bo na szczęście o swoje włosy zadbałam wczoraj wieczorem. - Emma, jak ty wyglądasz..- skrytykowałam się gdy stanęłam przed lustrem. Wyglądałam jak 7 nieszczęść. Wszędzie miałam poodciskane paski od pościeli a moje usta była tak suche, że równie dobrze mogłabym ich używać jako tarkę do warzyw. Przybliżyłam twarz do lustra i oderwałam nakładki kosmetyczne pod oczy, ale szybko się załamałam bo okazało się, że w ogóle mi nie pomogły. Założyłam swoje kapcie i poszłam do toalety. Wytrzeszczyłam oczy, gdy to zobaczyłam. Syf. Nie sądziłam, że aż tyle rzeczy się tu nazbierało, owszem ja nigdy nie odkładam nic na miejsce, ale nie zdarzyło mi się za to odkładać coś na podołgę. Nie wiem kied...

Prolog

Deszcz, burza i okropny hałas... nic innego nie mogło być towarzyszem więziennej celi... nic innego nie mogło być towarzyszem złej duszy. - Em, wybacz mi- wyjąkał cicho, jakby jego głos był wyrwany z krtani małej dziewczynki. - Jesteś żałosny- popatrzyłam na niego jak na zgniecionego robaka. - Dobrze wiesz, że to nie moja wina, nie chciałem by tak wyglądało moje życie- skrzywił się. - A jednak. - Skarbie..-podszedł i chwycił mnie za rękę. - Nie dotykaj mnie- syknęłam i gwałtownie zabrałam rękę. Dzieliła nas tylko cela. Parę metalowych krat, a ja czułam się jakby dzieliło nad tysiące spojrzeń, słów i myśli.. - Nie bądź taka obojętna- błagał mnie wzrokiem. - Jaka mogę być dla ciebie? Nie zasługujesz nawet na to bym się do ciebie uśmiechnęła. Spuścił głowę. - Tak myślałam- dodałam i popatrzyłam na niego jak na zwykłego przestępce, zresztą nim właśnie był. - Co mam ci powiedzieć? Siedzę w celi, nic innego nie mogę zrobić.- wyglądał jakby był zbity z tropu, najwidoczniej przerosło go wzięci...