Rozdział 2

- A to jest kuchnia- pokazałam Evie kolejne i ostatnie pomieszczenie. Zmarszczyła brwi w geście wdzięczności i podeszła do mnie.
- Tak ci dziękuję, że zgodziłaś się bym tu chwilowo zamieszkała- powiedziała i przytuliła mnie. Andre uśmiechał się do mnie, a ja właściwie nie wiedziała co się dzieje.
- Może się zaprzyjaźnicie- wypalił Andre, a ja wyłupiłam oczy, ale szybko się opamiętałam.
- No!- pisnęła Eva- Będziemy się dobrze bawić.
- O to chodzi dziewczyny!- Andre podniósł ręce do góry. Gdy Eva wybiegła przed dom do samochodu Andre by wziąć walizkę ja złapałam go za łokieć i przyciągnęłam do siebie.
- Będziemy się świetnie bawić? Andre, ja mam naukę, pamiętasz?
- Mordo, dasz radę i z nauką i z pracą i z nią. Eva dobrze gotuje- uśmiechnął się i chyba liczył na to, że to mnie przekona.
Andre kompletnie nie widział w tym żadnego powodu do zmartwień, ja natomiast widziałam ich, za dużo.
1. Dodatkowy bałagan- ja jestem okropną bałaganiarą, a co dopiero druga osoba na dodatek..
2. Hałas- na pewno nie będzie krępować się z puszczaniem głośnej muzyki.
3. Nauka- myślę, że ona się nie uczy, a ja tak i bardzo mi na tym zależy.
- Idź już, bo normalnie cię uduszę- walnęłam go w ramię i uśmiechnęłam się do niego.
Eva minęła się z nim w drzwiach, a ja pomachałam mu sarkastycznie.
- Ej..-zaczęła Eva- Na pewno ci tu nie przeszkadzam, wiesz..widzę, że nie podoba ci się ten pomysł- zmarniała.
- Czemu tak myślisz?- spytałam trochę zakłopotana. Aż tak to widać?
- Widzę, że posyłasz Andre znaczące spojrzenia.
- Nie..- próbowałam się wytłumaczyć- Nie, ja po prostu cię nie znam- liczyłam na wyrozumiałość.
-Rozumiem- uff.
- Chodź pokaże ci gdzie będziesz spać- złapałam ją za rękę i lekko się uśmiechnęłam, ona też.
Niestety nie byłam w stanie zaoferować jej nic więcej jak kanapę w moim salonie. W sumie była wygodna, więc nie powinna się skarżyć, przynajmniej mam nadzieje.
- Masz piękne mieszkanie- podziwiała mój kredens i zdjęcia na nim- Kto to? Jesteś bardzo podoba do tej kobiety- pokazała palcem na moją fotografie, a mi serce wykręciło się do góry nogami.
- To..moja mama- powiedziałam cicho.
- Wyprowadziłaś się od niej?- dopytywała. To był delikatny temat.
- Nie.. wiesz ja nie lubię o tym rozmawiać. Możemy zmienić temat?- spytałam grzecznie, ale czułam, że łzy cisną mi sie do oczu.
- Jasne- popatrzyła na mnie, ale nic nie powiedziała- O której wstajesz jutro na zajęcia?
- O 9:00- powiedziałam szybko, dalej trochę poruszona sytuacja.
- O świetnie! Zrobię ci śniadanie, na zajęcia nie można iść głodnym- uśmiechnęła się ciepło.
Eva wydawała się być na prawdę miłą istotą. Przynajmniej na pierwszy rzut oka.
- Dziękuję to miłe- poklepałam ja po ramieniu- A teraz pozwól, że pójdę spać-pokiwała głową- Możesz pooglądać telewizor jak nie będziesz mogła zasnąć, a w łazience zostawię ci ręcznik.
- Bardzo ci dziękuję- mrugnęła.
Zostawiłam ją tylko posyłając jej uśmiech i poszłam do łazienki. To był długi dzień i bardzo męczący. Musiałam się umyć, śmierdziałam smażonym kurczakiem i miałam brudne paznokcie.
    Po ciepłym prysznicu poszłam do swojego pokoju. Cicho zamknęłam go na klucz. Jeszcze nie ufałam Evie. A co jak chciałaby mnie zabić w nocy? Spojrzałam na telefon była godzina 22:36. Dostrzegłam sms-a od Andre.
"Masz złote serce, wiedziałem, że mi pomożesz. Odwdzięczę ci się słodka."
Chyba sobie nie myśli, że teraz będzie ciągle do mnie wypisywał.
"Nie trzeba Andre" w sumie nie wiedziałam co mam odpisać, więc napisałam tylko tyle.
Wyciszyłam telefon i położyłam go na półce obok łóżka, nakremowałam sobie całe ciało i położyłam się w swojej miękkiej pościeli. Szybko zasnęłam.
     9:20 niech to szlag. Wstałam jak poparzona ogniem, otworzyłam drzwi swojego pokoju i wbiegłam do kuchni.
- Dzień dobry- mrugnęła Eva- Wyspałaś się?- spytała.
- Zaspałam!- wbiegłam do łazienki. Umyłam zęby. Mam za 20 autobus a nic kompletnie nie zrobiłam. Włosy sterczały mi jak siano, twarz miałam wyschniętą, do tego nie zdążyłabym nałożyć makijażu.
Szybko chwyciłam za prostownice i zaczęłam wciskać między nią włosy. Uf, na szczęście one już wyglądały normalnie. Miałam długie platynowe włosy. Miałam takie włosy naturalnie i cieszyłam się z tego powodu, traktowałam je jako swój atut.
- Eva?- wychyliłam się z łazienki w celu zawołania Evy.
- Tak?- wyszła z kuchni- Coś się stało?
- Przyniesiesz mi z szafy czarną sukienkę i białe szpilki?- spytałam jej, chociaż nie wiedziałam czy mogę jej na tyle zaufać by wysłać ją do mojego pokoju. Trudno.
- Yyy, jasne- zaniemówiła na początku.
Wróciłam do łazienki nałożyłam podkład i pomalowałam rzęsy. Nie było źle.
Pukanie.
- Wejdź- powiedziałam głośniej.
- Wooo, ale ładnie wyglądasz- powiedziała miło, a mi to sprawiło przyjemność.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się. Eva położyła rzeczy o które ją poprosiłam na pralce i wyszła. Chwyciłam szpilki i sukienkę i ubrałam się w mój zestaw. Dostałam go od Angeli na rocznicę naszej przyjaźni. Umowna data to 05.05, bo żadna z nas nie wie kiedy właściwie się poznałyśmy.
Wyszłam z łazienki i zastałam Evę oglądająca moją kolekcje filiżanek.
- Klawe, ile je zbierałaś?- w jej oczach widziałąm błysk.
- 5 lat- popatrzyłam na nie z dumą. Uwielbiałam filiżanki. Mam filiżankę, z każdego stanu. Gdy byłam mała dużo podróżowałam z ciocią i zawsze kupowałyśmy te cudeńka.
- Zrobiłam ci kanapki- wskazała palcem na kanapki. Składały się z humusu pomidora i jajka.
- Skąd wzięłaś humus? Nie jadam go -zaciekawiłam się.
- Ale ja jadam- powiedziała szybko- Jestem weganką.
Hmm w sumie fajnie, może nauczę się od niej jak zdrowiej jeść i jak ograniczyć spożywanie burgerów, chociaż pracując w "Spicy Burger" chyba jestem na to narażona.
    Po 10:00 byłam na uczelni. Jechałam autobuse około 30 minut. Krócej niż zazwyczaj co miło mnie zaskoczyło.
- Em!- usłyszałam pisk za plecami. Angela- Słońce moje, jak pięknie wyglądasz- rzuciła mi się na szyje, a ja szybko odwzajemniłam je uścisk- Skąd masz ten strój- uśmiechnęła się.
Skromna.
- Jak zawsze skromna Angela -zaśmiałam się - Ale masz racje jest śliczny- dodałam szybko zgodnie z prawdą.
- No ba- zarechotała.
Angela pół wykładu nawijała mi o koncercie, oczywiście starałam się słuchać i jej wykładowcy, ale po 30 minutach starania przestałam po prostu słuchać ich oboje. Nie mogłam się skupić na dwójce to postanowiłam nie wybierać.
Na przerwie Angela pobiegła zapisać się na jakieś "standardowe" eliminacje piękności w internecie. Potrzebowała komputera więc pobiegła do sali komputerowej, ja odpuściłam sobie tą przyjemność i przeszłam się do sklepu obok uczelni po swój ulubiony koktajl truskawkowo-malinowy.
Szurałam obcasami o chodnik i rozmyślałam o ostatnim przebiegu mojego życia. Zastanawiałam się również co Eva robi teraz w domu. A może szpera mi w rzeczach?
- Emma- powiedział ktoś za moimi plecami- Emma, wszędzie ci szukałem- odwróciłam się i zobaczyłam chyba najpiękniejszą twarz jaką widział ten uniwersytet, stan i świat. Trent... Trent More. Obiekt westchnień, każdej dziewczyny, ikona mody w naszej szkole i mój sąsiad.
- O hej- zarumieniłam się.
- Mam prośbę do ciebie- popatrzył na mnie. W sumie z Trentem nie utrzymywałam kontaktu,tylko czasem prosił mnie, żebym otworzyła mu okna jak wyjeżdża na dłużej, żeby robić przewie jak on to mówił, albo, żebym nakarmiła jego kanarka. Tak, miał kanarka.
- S-Słucham- zająknęłam się, a on podał mi kartkę.
"Trent More, tylko on może odnowić nasze osiedle!" yyyyy?
-yyyy, co to jest?- zdziwiłam się i zarazem skrzywiłam.
- No jak to co? Będę startował na ministra rady naszego osiedla. Chcesz mieć ładny trawnik,prawda?- Uśmiechnął się zachęcająco. W sumie to wisi mi jakiś trawnik.
- Na ministra wow to super- skłamałam. Ten pomysł to jakiś absurd, ale nie chciałam zranić jego małego serduszka.
- Też tak uważam- przytaknął- A ponieważ mieszkamy na tym samym osiedlu to może byś na mnie zagłosowała?- w oczach miał iskry nadziei, które emanowały w powietrzu.
- Jasne..- uśmiechnęłam się sztucznie. Trent miał zawsze dziwne prośby i życzenia do mnie, ale nie sądziłam, że uderzy mu do głowy taki durny i żałosny pomysł. W radzie osiedla są same starsze panie, a nie 19 letni chłopak z odjazdowym ciałem, piękną twarzą i... ze wszystkim co można mieć idealne. Wybory na modela rozumiem, ale to...
- Dzięki- puścił mi oczko i odszedł, prawie wchodząc na Angele.
- Co on od ciebie chciał?- Podbiegła do mnie rozanielona.
- Nic ciekawego- odpowiedziałam, chowając kartkę do torebki- A jak twoje wybory?
- Wygram to - powiedziała pewna- nie ma innej opcji widziałam kandydatki.
      Po zajęciach Angela odwiozła mnie pod dom. Oczywiście chciałam jechać autobusem, ale ona napierała, że tak będzie mi wygodniej i szybciej i w sumie miała rację.
otworzyłam drzwi mieszkania i zastałam Eve na kanapie, ale nie była sama.
- Hej Em- podeszła do mnie. Od kiedy ona mówiła do mnie Em?
- Cześć- popatrzyłam na jej gościa, był to młody chłopak, ale na pewno starszy ode mnie, popatrzyłam na niego szybko. Miał czarne włosy i bluzę off-white- Kto to?- spytałam ciekawa.
- Mój..ee..kolega Evan- wskazała na niego zakłopotana- Nie wiedziałam czy może przyjść, ale mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe.
- Jasne, że nie- mówiłam powoli patrząc na Evana. Miałam wrażenie, że już go gdzieś widziałam.
- Super! I tak zaraz wychodzimy. Idziesz z nami?- spytała. To miłe z jej strony.
- Nie ja chyba posiedzę w domu.
- Ojj Emma, jesteś taka nudna- lekko się obrzurzyłam.
Zignorowałam to- Gdzie idziecie?
- Napierw na piwo, a potem do klubu- powiedziała.
Czego mogłabym się po niej spodziewać. Jednak zastanawiałam się nad wspólnym wyjściem. Mam 19 lat a i tak na uczelni wszystko mam pod kontrolą. Odrobina zabawy by mi się przydała.
- W jakim będziecie klubie?- spytałam.
- California sunset- powiedziała od razu.
- Dojadę na miejsce.
- AAA!- wrzasnęła, jakbym nie wiadomo co powiedziała- Super! Czekam na ciebie.
Zachowywała się jakbym była jej przyjaciółką od dawna. A przecież ja tylko powiedziałam, że pójdę do klubu. Nic wielkiego.
Chwyciła swojego chłopaka/kolegę i małą torbkę. Jej osoba dalej była dla mnie zagadką chociaż sama nie wiedziałam czemu.
Poszłam do łazienki i zmyłam swój poranny makijaż by nałożyć nowy- o wiele lepszy.
Nałożyła podkład ii puder a potem cienie i przykleiłam sztuczne rzęsy. Usta pokryłam krwisto czerwoną pomadką i ubrałam dokładnie taką samą sukienkę pod kolor, którą sama kupiłam na wyprzedaży. To jest jedna z moich najlepszych rzeczy w szafie.
Gdy już wszystko zrobiłam, wykręciłam numer do Angeli.
- Halo, co tam po drugiej stronie?- odezwała sie.
- Jadę do ciebie, rób się na bóstwo idziemy na impreze- zakomunikowałam.
- Wo, Wo nie tak ostro siostro. Czy to nie ty mówiłaś mi tydzień temu, że imprezy w tygodniu źle na ciebie wpływają i masz przez to spowolniony metabolizm?- zaśmiała się.
- Nie to chyba nie ja- kręciłam, a potem się zaśmiałam- Oj dawaj.
- Mnie nie musisz namawiać, czekam- powiedziała i rozłączyła się.
Sama nie wiem co mnie opętało, nie wiem czy na prawdę chciałam iść na tą imprezę by się bawić, Angela miała racje mówiłam, że nie chodzę na imprezy w tygodniu by móc się wyspać, ale Eva przyciągnęła mnie do siebie, a może to ten jej chłopak i ciekawość spowodowana jego osobą
    Zapukałam trzy razy w drzwi Angeli, ale nikt nie otwierał, wiec zaczęłam natarczywie dzwonić dzwonkiem.
- A kto to się tak niecierpliwi- usłyszałam miły głos Pani Rings, mamy Angeli i od razu zrobiło mi się głupio.
- Dobry wieczór, czy Angela jest już gotowa?- spytałam
- A na co?- zaniemówiłam- Żartuje- zaśmiała się, a ja zaraz za nią- Imprezowiczki- pokiwała głową- nie tak ją wychowałam- zażartowała.
- Ja też, tak nie byłam wychowana- mruknęłam pod nosem, gdy pani Rings zaprosiła mnie do środka. Jej dom był tak wielki, że musiała bym wziąć 6 pożyczek a i tak brakowało by mi 1200 tys na wielkość tego domu. Angela mieszkała w najbogatszej dzielnicy Luizjany, dlatego tutaj te domy nie były dziwotem, dla mnie owszem.
- Moja mała!- krzyknęła Angela schodząc ze schodów- Wyglądasz super.
- Ty też- uśmiechnęłam się szczerze na te słowa. Angela to była jedną z osób, która umiała ciągle komplementować ludzi. Ja niestety tak nie umiałam.
Angela pożegnała się z mama i złapała mnie za rękę ciągnąc do drzwi.
- To co Luizjana jest nasza?- podekscytowała się, a ja kiwnęłam głową. Dzisiaj na prawdę się zabawie.
------------------------------------------
Oto drugi rozdział! oby wam się spodobał.
Oliwia 

Komentarze